Odrzucona propozycja
Zanim ostatni oddech z siebie wydusił,
Po Ojca wołając, pragnął ludziom przebaczyć.
Pojawił się Szatan i zbawieniem go kusił,
Chcąc przedśmiertny ukłon zobaczyć.
„No jest ci wygodnie tam na tym haku?
Niebiosa z ziemią chciałeś zrównać w pośpiechu,
A widzisz mnie tu na czarnym rumaku,
Śmiejącego się w szyderczym uśmiechu.
Więc jak to będzie synu cieśli?
Zbawienny układ pasuję ci chyba?
Mów szybciej, bo już ci dwaj odeszli,
A od czekania pot ze mnie spływa.
Co nie?! Ach ta męka Boża,
No to umywam ręce od mojej oferty,
A ty zdychaj sobie przypięty do krzyża,
I widz, że ja jestem panem tych dusz przeklętych...
Zanim ostatni oddech z siebie wydusił,
Po Ojca wołając, pragnął ludziom przebaczyć.
Pojawił się Szatan i zbawieniem go kusił,
Chcąc przedśmiertny ukłon zobaczyć.
„No jest ci wygodnie tam na tym haku?
Niebiosa z ziemią chciałeś zrównać w pośpiechu,
A widzisz mnie tu na czarnym rumaku,
Śmiejącego się w szyderczym uśmiechu.
Więc jak to będzie synu cieśli?
Zbawienny układ pasuję ci chyba?
Mów szybciej, bo już ci dwaj odeszli,
A od czekania pot ze mnie spływa.
Co nie?! Ach ta męka Boża,
No to umywam ręce od mojej oferty,
A ty zdychaj sobie przypięty do krzyża,
I widz, że ja jestem panem tych dusz przeklętych...
0 komentarze:
Prześlij komentarz