Zatopiony obój
Skąpy bólu, odwlecz twój podarek
w tej mojej godzinie,
utęsknionych opuszczeń.
Mroźny obój znów bełkoce
radość niewiędnących liści,
nie moich, - i pamięć niweczy;
we mnie staje się wieczór:
woda zapada w mrok
po mych trawiastych rękach
Chwiejne skrzydła na mrocznym kołyszą mnie niebie
serce wywędrowuje
a ja leżę odłogiem,
a dni są rumowiskiem.
Skąpy bólu, odwlecz twój podarek
w tej mojej godzinie,
utęsknionych opuszczeń.
Mroźny obój znów bełkoce
radość niewiędnących liści,
nie moich, - i pamięć niweczy;
we mnie staje się wieczór:
woda zapada w mrok
po mych trawiastych rękach
Chwiejne skrzydła na mrocznym kołyszą mnie niebie
serce wywędrowuje
a ja leżę odłogiem,
a dni są rumowiskiem.
0 komentarze:
Prześlij komentarz