Modlitwa
Przebacz mi Boże, ten szloch znużenia.
Upadam w końcu.
Od miłowania, żalu, błądzenia.
Po dróg tysiącu.
Nad brzegiem, pośród piasku morskiego
Runąłem, słaby.
Czekam przypływu obiecanego...
Czy przyjdzie aby?
Okaż mi łaskę Twą przeogromną,
Siłą mnie natchnij.
I dozwól ujrzeć gwiazdę wieczorną.
Po raz ostatni.
Powiem płonącej blaskiem przedwiecznym:
Wybacz, odchodzę..
Po czym ukorzę się przed Koniecznym
I usnę w drodze.
Przebacz mi Boże, ten szloch znużenia.
Upadam w końcu.
Od miłowania, żalu, błądzenia.
Po dróg tysiącu.
Nad brzegiem, pośród piasku morskiego
Runąłem, słaby.
Czekam przypływu obiecanego...
Czy przyjdzie aby?
Okaż mi łaskę Twą przeogromną,
Siłą mnie natchnij.
I dozwól ujrzeć gwiazdę wieczorną.
Po raz ostatni.
Powiem płonącej blaskiem przedwiecznym:
Wybacz, odchodzę..
Po czym ukorzę się przed Koniecznym
I usnę w drodze.
0 komentarze:
Prześlij komentarz